Hajnid mnie docenił!

Dziś Duży rozłożył mnie na łopatki swoją nad wiek dojrzałą oceną sytuacji sprzed kilku lat. Pisałam niedawno, że mój niespełna sześcioletni pierworodny był tzw. high need baby i że nadal jest wymagający. Coraz częściej zastanawiam się, czy aby na pewno nadal taki jest. Nie mam natomiast wątpliwości co do tego, że jest pod wieloma względami nieprzeciętny. W szczególności jest piekielnie inteligentny i często zadziwia mnie swoimi przemyśleniami, czego przykładem jest opisana poniżej sytuacja.

Otóż zebrało mi się na wspominanie wcześniejszego okresu życia moich dzieci i spytałam Dużego, czy pamięta “mama toch tejam”. W jego języku dwulatka oznaczało to “mamo, przytul mnie TERAZ” i w ciągu ostatnich tygodni mojej drugiej ciąży oraz w pierwszych miesiącach po narodzinach Małego było to zdanie, które wypowiadał najczęściej – czasem kilkadziesiąt razy dziennie. Jeśli nie przytuliłam go natychmiast, wpadał w histerię, z której niełatwo było go wprowadzić. Rzucałam więc wszystko i go przytulałam, choć czasem byłam wkurzona, bo to był jego sposób na niemycie rąk i ogólnie odmowę wykonania jakiegoś polecenia. Tak wtedy pojmowałam rodzicielstwo bliskości.

Duży odpowiedział, że pamięta. Zaciekawiona spytałam:
– Ale serio pamiętasz, jak to mówiłeś czy wiesz o tym z naszych opowiadań?
– Pamiętam jeden raz, kiedy bardzo płakałem, żebyś mnie przytuliła.
W panice zaczęłam się zastanawiać, czy to jeden z tych dwóch czy trzech razów, kiedy naprawdę paskudnie na niego nawrzeszczałam i ostrożnie zapytałam:
– A pamiętasz, co się wtedy działo? Gdzie ja byłam i co robiłam?
– Byłaś w łazience, robiłaś siku, a ja nie chciałem, żebyś sikała. – W tym momencie Duży zamyślił się przez chwilę. – Mamo, ale ja byłem dla ciebie wredny! Nawet siku nie mogłaś w spokoju zrobić! Jesteś bardzo dzielną mamą, że to wytrzymałaś, wiesz?

Padłam z wrażenia: sześciolatek ma taką zdolność do empatii i autorefleksji, jakiej bym się po nim nie spodziewała. Nie liczyłam na to, że kiedykolwiek doceni moje matczyne zaangażowanie (ewentualnie doceni dopiero, kiedy zostanie ojcem), a tu taka miła niespodzianka! Jest nadzieja, drogie mamy chadzające do toalety wyłącznie w towarzystwie!

A już za chwilę wrócę do mojego cyklu postów o złości i narzędziach pracy nad nią. Teraz kolej na wpis o uważności.

Zdjęcie wykorzystane w tym wpisie: “Outhouse” (CC BY-NC-ND 2.0) by Nicko Gibson

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *