Chcę być pierwszy!

Dziś rano w naszej łazience rozegrał się łzawy dramat. Nic to dziwnego ani rzadkiego, zważywszy, że Mały ma trzy lata. Piszę o tej konkretnej scenie dlatego, że miała wzruszający happy end i stanowi przykład tego, że za czymś trudnym może kryć się coś pięknego. Poszło o pierwszeństwo przy myciu zębów, o które Duży i Mały […]

Rodzicielstwo bliskości: nieporadnik dla początkujących

Wspominałam już, że przed narodzinami mojego pierworodnego nie miałam w dorosłym życiu do czynienia z niemowlętami. Dopiero w szkole rodzenia i rodzicielstwa dowiedziałam się, jak zakładać bobasowi pieluchę, jak go kąpać, karmić piersią, nosić w chuście i pielęgnować tak, aby wspierać rozwój wielozmysłowy i motoryczny. Szkoła ta przekazywała wiedzę o ciąży, porodzie i macierzyństwie, odwołując się […]

Życie tu i teraz

W czasach przed dziećmi nie umiałam żyć tu i teraz. Sporo czasu poświęcałam na roztrząsanie przeszłych zdarzeń, ale jeszcze więcej – na wybieganie myślami w przyszłość, snucie planów i marzeń. Często się martwiłam i myślałam o tym, co złego może się przydarzyć i jak mogę się przed tym chronić. Takie myślenie o przyszłości jest dobre, o ile nie […]

Mój przepis na depresję poporodową

Kilka miesięcy po narodzinach Dużego wpadłam w depresję poporodową. Co ciekawe, nie od razu ją rozpoznałam, choć miałam za sobą kilka epizodów depresji – zarówno „zwykłej”, jak i sezonowej – i sporo czytałam o tej pojawiającej się post partum. Nie wiedziałam, że ta choroba może objawiać się nie smutkiem, lecz permanentnym wkur…, hmmm, wkurzeniem „bez powodu” […]

Zrzucanie zbędnego balastu

Jest to pierwszy z serii postów dotyczących tego, co mi dało bycie mamą. Ostatnio wiele się mówi o tym, co macierzyństwo zabiera aktywnym współczesnym kobietom. Przede wszystkim wskazuje się na ograniczone możliwości awansu zawodowego i zmniejszenie zakresu szeroko rozumianej wolności. Matka małego dziecka zazwyczaj nie może spontanicznie wyjechać z partnerem na romantyczny weekend do Paryża, nie […]

Pracoholiczka, która wstąpiła do mamafii

Właściwie nigdy nie lubiłam dzieci. Nadal za nimi nie przepadam, wyjąwszy moje własne (choć ich też miewam dość) oraz garstkę dzieci należących do rodziny i wąskiego grona przyjaciół. W zamierzchłych bezdzietnych czasach lubiłam swoje życie wypełnione pracą, nauką czterech języków obcych, książkami, podróżami i spotkaniami z przyjaciółmi. Byłam piekielnie ambitna, pracowałam na dwóch etatach i chciałam być […]